IMG_4921a

8.08.2015 Sobota

Września – Marzenin – Pawłowo – Obora – Zdziechowa – Rzym – Rogowo – Marcinkowo – Biskupin – Wenecja – Żnin 85 km

Wschód słońca zastał nas już w drodze. Żeby uniknąć tropikalnych upałów jakie mieliśmy przez ostatnie dni z Wrześni wyruszyliśmy już o piątej rano. Termometr o tej porze pokazywał zaledwie + 250C. Wiedzieliśmy jednak że z każdą godziną temperatura będzie rosła. Wyruszyliśmy drogą krajową nr 15 w kierunku Gniezna. Jednak dość spory ruch samochodowy już o tej porze spowodował że zmieniliśmy plany i pojechaliśmy bocznymi, mniej uczęszczanymi drogami. Przy niewielkim sprzyjającym wietrze jechało się nam stosunkowo dobrze i szybko. Co pewien czas robiliśmy krótkie przerwy. Jedna z nich była trochę wymuszona gdyż Geniowi na podjeździe zerwał się łańcuch. Awarie w trasie się zdarzają, po szybkiej i sprawnej interwencji Mirka i Dawida pojechaliśmy dalej. Minęliśmy granicę województw Wielkopolskiego i Kujawsko – Pomorskiego i znaleźliśmy się … w Rzymie. Nie we Włoskim ale upał iście Apeniński. Dalej już tylko Polskie Pompeje czyli Biskupin, następnie Wenecja i ok godziny 11 meldujemy się w historycznej stolicy Pałuk czyli w Żninie. Docieramy do ośrodka wypoczynkowego PTTK gdzie czekają na nas kwatery. Lokujemy się w trzech domkach. Odświeżamy pod prysznicem i wraz z Panią przewodnik ruszamy na zwiedzanie miasta.

Żnin to miasto powiatowe położone pomiędzy jeziorem Żnińskim Dużym i Małym. Jego historia sięga to ok 10.000 lat wstecz. Kiedy to na tych terenach pojawili się pierwsi pierwotni mieszkańcy. W czasach Piastowskich gród w Żninie pełnił ważną funkcję obronną i strażniczą. Strzegł przeprawy przez rzekę Gąsawkę w przesmyku pomiędzy jeziorami. Zwiedzanie rozpoczynamy od Gotyckiej Wieży Ratuszowej potocznie zwanej Basztą. Mieści się tam Muzeum Ziemi Pałuckiej. Sama baszta jest pozostałością po nie istniejącym już ratuszu który spłoną w 1692r. W baszcie znajduje się ekspozycja dotycząca dziejów Żnina. W budynku dawnego Magistratu z 1906r mieści się druga część ekspozycji muzealnej dotyczącej etnografii Pałuk i historii Żnińskiego drukarstwa.

Zwiedzanie miasta zakończyliśmy obiadem. Czas był najwyższy na jakiś konkretny posiłek. Temperatura nic nie spadała, powietrze gęste jak zupa. Część z nas wybrała się na pobliskie jezioro Żnińskie. Reszta postanowiła odpocząć na ośrodku. Dzień zakończyliśmy grillem i wspólnym biesiadowaniem.

9.08.2015 Niedziela

Żnin – Wenecja – Biskupin – Rogowo – Gniezno – Czerniejewo – Września 70km

Wieczorno – nocna burza trochę nie dała nam pospać. Za to rano zrobiło się zdecydowanie chłodniej i przyjemniej. Po śniadaniu spakowaliśmy nas cały dobytek na rowery i o 8.15 wyruszyliśmy w stronę Wenecji. O godzinie 9.00 rozpoczęliśmy zwiedzanie Muzeum Kolejki Wąskotorowej. Samo muzeum powstało w 1972 roku. Zgromadzony tutaj tabor kolejowy o rozstawie torów 600 mm stoi na historycznej stacji kolejki wąskotorowej powstałej w 1894r. Zwiedziliśmy jeszcze ruiny zamku tzw. Diabła Weneckiego. Wybudowanego w XIV w na przesmyku trzech jezior Biskupińskiego, Weneckiego oraz Skrzynka. Zamek istniał tutaj do XV w. Stracił jednak na militarnym znaczeniu. Postanowiono go rozebrać a pozyskany budulec posłużył do budowy budynku kurii biskupiej w Żninie. Drugim i zarazem ostatnim punktem naszego programu zwiedzania była rekonstrukcja osady kultury Łużyckiej w pobliskim Biskupinie. Osada odkryta przypadkiem w 1933 r , jeszcze przed II Wojną Światową stała się sławna. Na czas wojny badania zostały wstrzymane jednak tuż po wojnie wszczęto przerwane badania a w 1950 r utworzono Rezerwat Archeologiczny.

Przed czekającą nas drogą powrotną zjedliśmy jeszcze obiad. Przed nami ok 60 km do przejechania w dość tropikalnym upale. Tym razem wybraliśmy główną drogę z Rogowa do Gniezna. Dzięki istniejącemu przy drodze poboczu jechało się znośnie. Żeby tradycji stało się zadość na powrocie też mieliśmy małą awarię. Mieciu złapał gumę. Na szczęście wymiana poszła szybko i sprawnie. Po krótkiej przerwie ruszyliśmy w dalszą drogę. Żar leje się z nieba ale mino to w dość dobrej kondycji docieramy do Gniezna. Tu robimy dłuższy postój a ostatni odcinek drogi powrotnej obieramy przez Czerniejewo. Tam tradycyjnie zatrzymujemy się na lody. Do Wrześni pozostało już niewiele kilometrów. Po własnym terenie jedzie się już zdecydowanie szybciej. Nawet nie zorientowaliśmy się kiedy minęliśmy znak Września. Po ogólnym przejechaniu ok 170 km byliśmy z powrotem w domu.

tekst i fot. Daga